Wasze wyprawy

Petersburg. Wspaniałe miasto w krainie kontrastów

Most Pałacowy

fot.: krysyuka

Most Pałacowy
W Petersburgu chodzenie ulicami już jest ekstremalnym sportem. I zauważcie, że tubylcy preferują chodzić jezdnią niż chodnikiem, mimo że reguł drogowych przestrzega daleko nie każdy kierowca.

Kto by pomyślał, że w ocieplanej nieprzewiewnej kamizelce z kapturem i dwóch swetrach będzie mi zimno w środku czerwca? Że raczej nikt nie korzysta z chodnika do chodzenia ulicami, gdyż istnieje niezerowa szansa, że na głowę spadnie cegła, kafelek, dachówka czy przykładowo sopel? I biorąc pod uwagę temperaturę, sopel w czerwcu wcale nie jest w tym rankingu na ostatnim miejscu. A my po drodze jeszcze śmialiśmy się ze współpasażera, który leciał w kasku. Przed tym wypadem byłam święcie przekonana, że kask służy do uprawiania ekstremalnych sportów bądź jazdy rowerem. Zapomnijcie! 


Nad tym miastem wisi chyba jakieś zaklęcie, gdyż historycznie tak się składa, że chodzenie ulicami w Petersburgu nie jest bezpieczne. Do tego stwierdzenia nawiązuję choćby napis, który pozostał m.in. na ścianie budynku nr 14 na najsłynniejszej ulicy miasta, Newskim Prospekcie, głoszący: «граждане! ПРИ АРТОБСТРЕЛЕ эта сторона улицы наиболее ОПАСНА» czyli "Obywatele! Podczas ataku artyleryjskiego ta strona ulicy jest najbardziej niebezpieczna".

To nie jest miejsce na wyluzowanie się. W każdej chwili należy być skupionym i przygotowanym na wiele. I bez zaskoczeń oraz niespodzianek raczej się nie obejdzie: kwestia tylko w tym, czy przyjemnych, czy też niekoniecznie... Tak więc wyprawa doskonale motywuje i mobilizuje, podobnie jak zimny ostry wiatr motywuje, żeby przyśpieszyć kroku.

Przykładowo o rozkładzie jazdy można zapomnieć. Za to transport miejski (tj. i komunikacja miejska, i taksówki) jest tani. Jednakże należy pamiętać, że cena taksówki może w magiczny sposób wzrastać dla turystów. Równie popularnym sposobem na przemieszczanie się w mieście są tzw. nieoficjalne taksówki, taki sobie miejski autostop. Ceny są całkiem przyjemne, a w nocy jest to niemal jedyny sposób dotrzeć do celu (np. na lotnisko). Należy oczywiście zachować ostrożność, żeby nie stać się ofiarą przestępców albo banalnie nie przepłacić. Rzecz jasna, targować się nikt nie zabrania.

I akurat w tym miejscu warto wspomnieć o języku rosyjskim. Chyba nie muszę mówić, że znajomość rosyjskiego jest prawie niezbędna np. podczas łapania w/w "taksówki" czy też ubijania różnego rodzaju targów. Często porozumiemy się po rosyjsku lub wcale, dlatego fajnie mieć przynajmniej jedną osobę w ekipie, mówiącą w tym języku. Oczywiście, spędziwszy cały urlop w ścisłym centrum i ani razu nie wyściubiwszy z niego nosa, korzystając tylko z usług przewodnika/pilota itp., całkiem można bez rosyjskiego się obyć. Ale chyba nie o taki cieplarniany odpoczynek nam chodzi?!

Poczta Rosji. Instytucja tak niebanalna i robiąca tak mocne wrażenie, że zbrodnią byłoby o niej nie wspomnieć. Mimo że żarty o "perfekcyjnej" pracy poczty cieszą się powodzeniem niemalże w każdym kraju świata (może oprócz Wielkiej Brytanii), to poczta Rosji, jak na pocztę najwybitniejszego i naj-naj państwa na świecie przystało, w tej kwestii przekracza granicy dobra i zła, granicy oceny czy osądu ludzkiego. Ale dlaczego o niej wspominam? Nie, nie jako o miejscu gdzie można kupić znaczki.

Wystarczy wspomnieć, że jeśli nie mamy zapewnionego noclegu w hotelu i przybywamy w Rosji powyżej 3-ch dni, powinniśmy się zameldować. Tę formalność możemy dopełnić albo na poczcie, albo w urzędzie imigracyjnym. Nie polecałabym sprawdzać w praktyce, czy obowiązku meldunkowego aby na pewno należy przestrzegać.

Wybrawszy wizytę na poczcie jak mniej uciążliwą możemy się przejechać i spędzić w tym jakże przyjemnym miejscu dobrych parę godzin, wypełniając po kilka razy w kółko identyczne formularze, stojąc w kolejkach, robiąc ksera wszystkich stron paszportu itp. Długo można by wymieniać wszystkie atrakcje, które oferuje nam to wspaniałe i klimatyczne miejsce, więc na pewno nie można ominąć pocztę podczas wycieczki do Petersburgu. A że miasto nad Newą jest stolicą kultury Rosji, to przygotujmy się również na bonus w postaci krzyków, wrzasków, przepychanek, zamykających się przed naszym nosem okienek i niedziałającego sprzętu.

Z innej strony niezapomniane autentyczne i niecodzienne wrażenia będziemy mieli zapewnione, a dla turystów-nudziarzy zawsze pozostaje opcja hotelu.

No i po dopełnieniu formalności wreszcie możemy wybrać się na zwiedzanie Północnej Stolicy.

Twierdza Petropawłowska. Choć twierdzy możemy dobrze się przyjrzeć i z innego brzegu Newy, podziwiając jej ogrom z nabrzeża przed pałacem Zimowym, to przy bliższym spojrzeniu wywołuje nie mniej podziwu. Rewelacyjny teren na spacer i zapoznanie się z tajnikami historii. To właśnie z tego miejsca zaczyna się historia Petersburga.

 

Niepodważalnym symbolem miasta na Newie jest - a jak że! - Lenin, któremu miasto zawdzięcza m. in. swoją dawną nazwę. Z mojego skromnego doświadczenia wynika, że pomniki Lenina są dla turystów z tzw. Zachodu jak cukierek dla dziecka: coś niezwykłego i bardzo fascynującego. Dla wielbicieli radzieckiej romantyki polecam do obejrzenia i zrobienia ustawowych zdjęć Lenina na bronewiku, tj. na samochodzie pancernym. Jest to jeden z najbardziej kultowych pomników wodza światowego proletariatu, tak że zapraszam serdecznie.

Stąd, czyli z placu Lenina, wódz proletariatu spogląda ze swego bronewika na tzw. "Wielki dom", czyli siedzibę Federalnej Służby Bezpieczeństwa, a niegdyś NKWD. Ten budynek z bogatą historią odgrywał nie mniejszą rolę w historii miasta niż Twierdza Petropawłowska czy Pałac zimowy. My zaś wraz z wodzem możemy podziwiać "Wielki dom" z bezpiecznej odległości.

Parę lat temu wydarzyła się interesująca historia związana z "Domem". Otóż pewna grupa artystów-anarchistów narysowała na jednym z przęseł mostu Litiejnego gigantyczny fallus, i podczas zwodzenia mostu ten dość wymowny graficzny symbol zwrócił się stricte w kierunku w/w budynku. Wywołało to nie lada skandal.

Kolejnym z obowiązkowych punktów w Północnej Wenecji jest Wyspa Wasilewska, która oprócz tak znanych i rozreklamowanych miejsc jak kolumny rostralne na Strzałce wyspy czy Kunstkamera, kryje w sobie wiele innych interesujących budynków, pomników, widoków, muzeów itd.. Polecam więc powłóczyć się liniami (tak w tej części miasta nazywają ulicy), zwiedzając mimochodem ogrody, cerkwi czy cmentarze, oraz pospacerować nabrzeżem, podziwiając gigantycznych sfinksów, Newę i zarazem panoramę centrum miasta.

Petersburg jak już wiemy to kulturalna stolica Rosji, a Ermitaż (wraz z teatrem Maryjskim) jest kwintesencją tego określenia. A że miasto jest stolicą nie tylko kulturalną, ale i ironiczną, to w Ermitażu obok dzieł Rubensa i Rembrandta możemy również podziwiać taki oto wyrafinowany fresk.

Jeżeli poważnie, to atmosfera muzeum zachęca do nieśpiesznego spaceru w skupieniu i kontemplacji nad kilkoma wybranymi dziełami sztuki. Taka aura panuje prawie w każdej sali: z wyjątkiem gargantuicznych tłumów (w większości azjatyckich) turystów przy "Madonnach" Rafaela i Leonardo. Najlepszą taktyką będzie zdecydować, na zobaczeniu których eksponatów najbardziej nam zależy, inaczej ból w nogach i nadmiar wrażeń jest gwarantowany. No i - niech to nie będą wspomniane Madonny!

Gdy już będziemy przesyceni nadmiarem kultury i sztuki, warto pomyśleć o tym, co by zjeść i wypić i gdzie odetchnąć po intensywnym zwiedzaniu.


Polecam do spróbowania pirogi (nie pierogi) np. w sieciówce "Stolle" chociażby w ścisłym centrum na Newskim w pobliżu Ermitażu. Dlaczego pirogi są dla mnie kulinarnym symbolem Petersburga? Wymyślny kształt złotych zawijasów z ciasta, a w środku pyszne soczyste nadzienie: od śledzia zaczynając na czarnej porzeczce kończąc. Miasto błyszczy złotymi kopułami cerkwi i fasadami ogromnych pałaców, ale też chowa dużo smacznego soczystego nadzienia w każdym domu, zaułku, dworku, muzeum, kawiarni. 

Kiedy już zmęczy nas nadmiar kultury i zechcemy wrażeń nieco innego rodzaju, możemy się udać na ulicę Rubinsteina na kufelek kraftowego browaru czy kawę/herbatę. Cała ulica jest zagłębiem knajpianym w pigułce, więc każdy znajdzie coś na swój gust. Ulica znajduje się oczywiście w ścisłym centrum, odchodząc w lewo od prospektu Newskiego tuż przed mostem Aniczkowym.

A posuwając się w stronę nocnych rozrywek, to poza licznymi klubami nocnymi pomiędzy pierwszą a piątą w nocy od środka kwietnia po koniec listopada możemy podziwiać rozwodzenie mostów na Newie. Najlepiej oglądać te widowisko z nabrzeża na rozłożonym kocyku z napojami i przekąskami w pogodną białą noc (i tak w większości robią zarówno mieszkańcy co goście stolicy), ale nic nie stoi na przeszkodzie, by łamać reguły i stwarzać własne rytuały...

Jeśli tylko pogoda pozwala, o określonej godzinie na stopniach nabrzeża zbiera się tłum ludzi, żeby podziwiać pięknie podświetlane mosty zwodzone. Co tu dużo mówić! Najlepiej po prostu zobaczyć.

Pierwszy od tygodnia ciepły wieczór, do czego nawet nie jesteśmy przyzwyczajeni... Siedzimy sobie nad Newą i podziwiamy całą okazałość, wyniosłość, odświętność, splendor tego wspaniałego miasta. Czas na refleksję jeszcze będzie, teraz jest czas na wrażenia.

Te ostatnie właściwie są tak zróżnicowane, że jeszcze jakiś dłuższy czas po powrocie nie mogę pozbierać je do kupy i pozbierać się sama. Czy polecam? A oczywiście, że tak...Rosja to z pewnością zadziwiający kraj, w którym żaden spędzony (szczególnie turystycznie) dzień nie będzie nudny i - bynajmniej - banalny. I choć Petersburg również jest miastem godnym podziwu, to nie warto zbyt szeroko rozdziawiać gębę. Warto natomiast być przygotowanym na coś więcej, coś z-poza trasy wytyczonej w przewodniku albo zaplanowanej na kanapie. Bo to miasto potrafi zaskakiwać.

 

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.